Historia stylizacji rzęs

Od zarania dziejów kobiety wiedziały, jak przyciągnąć uwagę widza i zadbać o swoją urodę. Bardzo dużo współcześnie znanych nam kosmetyków swój pierwszy ślad w historii ma dzięki patentom urody starożytnych Egipcjanek – to właśnie one już 4000 lat przed naszą erą odkryły, jak wielki wpływ na wygląd ma podkreślenie oka. Egipskie królowe jak nikt inny perfekcyjnie dbały o swój wizerunek – piękne, bogato zdobione szaty urozmaicały intrygującymi fryzurami oraz makijażem. Któż inny pierwszy przychodzi nam na myśl, jak nie majestatycznie pomalowana Kleopatra? To właśnie ostatniej monarchini zawdzięczamy produkt, który w nieco zmodyfikowanej formie z powodzeniem stosujemy do dnia dzisiejszego. Kohl, tradycyjnie produkowany przez szlifowanie antymonu porwał serca wielu kobiet, stając się kosmetykiem idealnym do podkreślenia zarówno rzęs, jak i powieki oka. Na próżno szukać składniku tego we współczesnych kosmetykach – współcześnie używa się w tym celu mieszanki ziół, oleju ze słodkich migdałów, rycynowego, olejku z drzewa sandałowego, masła klarowanego Ghi oraz wyciągów roślinnych. Poszukiwania receptur na mazidło idealne – perfekcyjnie podkreślające piękno oczu trwało przez wiele lat, dając mniej lub bardziej owocne wyniki w postaci różnorakich tuszów do rzęs.

Prawdziwa rewolucja nastąpiła w roku 1916, kiedy to David Wark Griffith – amerykański reżyser i producent filmowy kina niemego postanowił stworzyć idealny wizerunek głównej odtwórczyni roli jego najnowszego filmu Nietolerancja, Seeny Owen.

$(KGrHqFHJCME9Bf96SkuBPbNNR03sQ--60_57

Aktorki oczy zdobił pierwowzór znanych nam dzisiaj sztucznych rzęs. Te jednak, wykonane we współpracy z perukarzem, zrobione zostały z ludzkich włosów przewleczonych przez gazę, jednak wytwór ten był tak długi, że przy każdym spojrzeniu muskały policzki gwiazdy. W przeciwieństwie do filmu sztuczne rzęsy zyskały sławę i stały się wielkim hitem, a każda kobieta zapragnęła równie dramatycznego spojrzenia w hollywoodzkim stylu. Tak zaczęła się moda na piękne, gęste i długie rzęsy. Niestety – wspomniani panowie nie opatentowali swojego pomysłu, który szybko znalazł naśladowców. Jednym z nich był Max Faktor (Maksymilian Faktorowicz), który jedenaście lat później stworzył rzęsy dla aktorki Phyllis Haver. Jako, że grana przez nią rola była kolejną spośród filmów kina niemego, szczególną wagę przywiązywano do wyglądu, który musiał zniewalać. Cóż innego mogło dać tak piorunujący efekt, jak nie sztuczne rzęsy? Te jednak były wykonane dość prymitywnie – do ich stworzenia wykorzystano frędzelki przyczepione do nitki. Niestety, jak nie trudno się domyślić – w efekcie były bardzo nietrwałe, a ich wygląd odbiegał dalece od ideału.

Phyllis.jpg

Początek lat pięćdziesiątych XX wieku był dla fanek pięknego wyglądu kluczowym – właśnie wtedy do ich rąk trafiły pierwsze rzęsy na pasku, które momentalnie odniosły ogromny sukces. Jedną z jego matek była Marylin Monroe, której spojrzenie potrafiło błyskawicznie rozkochać w sobie setki tysięcy – zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

screen-shot-2013-07-09-at-2-27-40-pm.png

Kolejne lata sztuczne rzęsy i pomysły na ich wytwarzanie mocno ewoluowały. Prawdziwą kolebką współcześnie nam znanej stylizacji rzęs stała się Azja. Nic dziwnego – oprócz wysoce rozwiniętych technologii Azjaci, a właściwie Azjatki znane są również ze swojego zamiłowania do podkreślania urody oraz dążenia do ideałów wytyczanych przez zachód. Za prekursorów uważa się dwie osoby – wizażystę Shu Uemurę oraz pasjonatę kobiecego piękna Daniela Dinh’a. Pierwszy z nich stworzył autorską metodę 1:1 na bazie włosia z norek, drugi natomiast odkrył wielorzędowość rzęs, niedługo później opatentowując wspomniany zabieg.

Bezpośrednio po premierze zabieg był dostępny jedynie dla bogatych pań – usługa była bardzo kosztowna ze względu na używany materiał oraz pracochłonną aplikację. Dziś, również dzięki prężnemu rozwojowi rynku azjatyckiego może zostać on oferowany szerszemu gronu – to właśnie w krajach Bliskiego Wschodu stworzono pierwsze w historii pojedyncze rzęsy z poliestru, idealnie imitujące nasze naturalne włoski; perfekcyjnie wyprofilowane, dające duże możliwości wyboru – zarówno pod kątem podkręcenia, grubości i długości, grubsze od nasady i zwężające się ku koniuszkom. Szybki postęp w tej dziedzinie pozwolił na doskonalenie dostępnych produktów, dając stylistkom pole do popisu zarówno wśród wykorzystywanych produktów jak i metod ich aplikowania – od klasycznej metody 1:1 aż po wymyślne metody objętościowe. Czym zaskoczy nas jeszcze? Przekonamy się wraz z dalszym rozwojem branży, który bacznie obserwować i opisywać będziemy na tym blogu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s